
W Bombaju plaż jest wiele. Są jednak dwie, na które warto zajrzeć, zwłaszcza o zachodzie słońca. Jedna to Chowpatty a druga Juhu. My właśnie nieopodal tej drugiej mieszkaliśmy.
Na plaży jest bardzo dużo dzieci. Przychodzą tu pobawić się i załatwić swe potrzeby fizjologiczne. A tak naprawdę, to one tu po prostu mieszkają. Wcale nie muszą przychodzić. Nie mają ubikacji i łazienek, a siku trzeba przecież gdzieś zrobić. Ale czy na siku się tym razem skończyło ? Nie wiem.


Przychodzą także pograć w krykieta. Trzeba Wam wiedzieć, że Hindusi kochają ten sport, i są w tym naprawdę dobrzy. Tak jak u nas kiedyś chłopcy grali w piłkę gdzie się dało, tak tutaj na każdym kroku można spotkać młodych Hindusów z kijami, uganiających się za piłeczką.
Przychodzą z nadzieją, że znajdą skarby, które odmienią ich życie. Morze przecież jest łaskawe. A tak na prawdę, wielu przychodzi tu do pracy.
I tak by można bez końca wyliczać. Dzieje się tam dużo, zresztą jak w całych Indiach. Spacerowaliśmy po plaży dwa popołudnia i coraz bardziej wsiąkaliśmy w atmosferę tego miejsca. Nawiązywaliśmy znajomości. Tam po raz pierwszy jedliśmy pav bhaji - gęste warzywne curry podawane z ciepłą, miękką bułeczką. Potem długo szukałam tego samego smaku po całych Indiach.
Pav bhaji jest wymyślone właśnie w Bombaju w latach 50-tych XX w jako szybka potrawa dla pracowników zakładów włókienniczych. Odmian Bhav bhaji jest wiele. Jest serowe, pieczarkowe, bez cebuli i czosnku, z bananami zamiast ziemniaków itd.
Nasze spacery po plaży Juhu kończyły się z zachodem słońca. Co wieczór słońce zachodziło podobnie. Zmieniali się tylko aktorzy.
Zazdroszczę trochę Bombajczykom takich malowniczych zachodów słońca jak te. Nam muszą wystarczyć wspomnienia i zdjęcia.
Ula, piękna prezentacja. Wspaniałe zdjęcia i wspaniała narracja, lekka i wciągająca. Super podpatrzone i pokazane, magiczne światło. I bez podpisu wiedziałabym kto to opracował. Na mnie ich kąpiele też zrobiły ogromne wrażenie, a było to w Indiach Południowych, gdzie pojechałam za Twoja namową, za co Ci dziękuję, bo i te Południowe bardzo mi się podobały. Czekam na kolejne prezentacje.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Gabi
Witaj Gabi:)) Nawet nie wiesz jak sie ciesze, że zagladasz do mnie. Zabrałam sie z wielka ochotą do tworzenia bloga. Chyba wreszcie znalazłamto czego tak długo szukałam. Nareszcie moge goscic u siebie osoby, które ciekawi i cieszy swiat i podróze. Pozdrawiam serdecznie:))
OdpowiedzUsuńWiem doskonale o co chodzi. Nie wykluczam, ze też założę podobny blog,bo jednak te zapisy podróży są wspaniałą pamiątką i bardzo rozwijają. Na razie czytam jak szalona, wróciłam do mojego najukochańszego ze światów, ale nie wykluczam, że jak się we mnie coś obudzi ( dzika bestia ha ha ), to i ja wystartuję. Także jak czujesz w sobie taki imperatyw, to nie zastanawiaj się sekundy i twórz, jesteś w tym świetna, a ja będę z tego bezczelnie i darmowo korzystać.
UsuńTy to Gabi umiesz człowieka dowartościowac.Dziekuje za słowa wsparcia. A ja czekam na Twoje wspomnienia. Masz się czym pochwalić. POzdrawiam serdecznie
UsuńUla świetnie się czyta to co piszesz, do tego te cudowne zdjęcia, tak trzymaj :)
OdpowiedzUsuńDzieki wielkie. Zamiast wyjść na rower , to siedzę przed kompem. Plany mam wielkie.
OdpowiedzUsuń:) Ula jak to dobrze, że teraz poza oglądaniem zdjęć, można także poczytać.... pozdrawiam serdecznie :*
OdpowiedzUsuńWitaj Reniu w moich skromnych progach nowego " domu".Pozdrawiam również
UsuńTo będzie wspaniały blog, już się cieszę. Pozdrawiam Ula :)
OdpowiedzUsuńTak bym chciała Asiu. Dziekuję:))
UsuńA nie mówiłam-pisałam,że rozwiniesz skrzydła��?Masz lekkie pióro,robisz piękne zdjęcia,oddajesz klimat miejsc w których bywasz i ludzie chętnie Ci pozują wiec też inni tu zajrzą.Nie każdemu jest dane zwiedzić taaaki kawał świata.Blog to był strzał w "10"? szybko się przekonasz.Nieustannie kibicuję i będę zaglądać,bo nie wszędzie mogę pojechać a świat widziany Twoimi oczami b.mi pasuje.Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńLucyno, bardzo ale to bardzo sie ciesze , ze zagladasz do mnie. Dziekuje za przemiłe słowa. Pozdrawiam serdecznie:)
UsuńUla, taki wlasny blog ma sens - powodzenia zyczę, zagladałam tu juz, nie zostawiając sladu, bede nadal zaglądać.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam z antypodów
Grazynko, napisz coś . Będzie m miło:)) Pozdrawiam serdecznie:)
UsuńJa też będę tu zaglądać.
OdpowiedzUsuńFajnie znaleźć wszystkie wspomnienia w jednym miejscu.
Cieszę się,że zdecydowałaś się na blog.
Pozdrawiam-)
Irena
Dziekuje Irenko, pozdrawiam:))
Usuń