Polecam

DHARAMSALA- z wizytą u Dalajlamy

DHARAMSALA- z wizytą u Dalajlamy

Czas opuścić duszny Pendżab z Amritsarem w roli głównej. Przed nami długa droga do Leh, którą podzieliśmy na kilka etapów. Około 1200 km na warunki indyjskie to szmat drogi, zwłaszcza, że to etapy górskie. Himachal Pradesh, bo przez kilka kolejnych dni właśnie będziemy się po tym stanie przemieszczać, obfitował w wiele atrakcyjnych miejsc. Ale zanim do nich dotrzemy, chcę Wam pokazać mapkę naszej trasy z Delhi do Leh.
AMRITSAR- w świętym mieście Sikhów

AMRITSAR- w świętym mieście Sikhów



Pełni wrażeń po ceremonii opuszczenia flag na granicy indyjsko-pakistańskiej tutaj udaliśmy się w drogę powrotną do Amritsaru. Czekał tam na nas pokój hotelowy i prysznic, o którym marzyłam cały dzień. Jednak nasze myśli ciągle krążyły wokół Złotej Świątyni i pomimo dużego zmęczenia, zdecydowaliśmy, że jeszcze tego dnia a właściwie nocy musimy ją odwiedzić. Nigdy nie darowałabym sobie, że przepuściłam okazję ujrzenia jej w nocnej scenerii. Nasz kierowca był na tyle miły, że zawiózł nas  prawie pod jej bramy, z deklaracją, że poczeka tyle ile będzie trzeba. Było już zupełnie ciemno. Weszliśmy jedną z bram i widok jaki ujrzeliśmy zaskoczył nas kompletnie. Stanęliśmy jak wryci. Złote światło bijące od Świątyni sprawiło, ze poczuliśmy się jak w zaczarowanym, nierealnym świecie Baśni. Stała pośrodku jeziora i jak nadobna panna przeglądała się w jego niezmąconym lustrze. Blask bijący od niej rozlewał się wodzie, tworząc kolorowe miraże. Po wodzie niósł się głos kapłana i muzyków recytujących wersy ze Świętej Księgi Sikhów. Od razu pomysleliśmy, że musimy choć na chwile zajrzeć do środka. Ustawiliśmy się w kolejce razem z pielgrzymami. Czasu mieliśmy mało, bo uroczystości i czytanie księgi trwają do 22. Potem na noc księga przenoszona jest do innej świątyni, aby przed wschodem słońca znów powrócić do Gurudwary. Atmosfera jaka tam panuje, szczególnie właśnie w nocy jest nie do opisania.

 ATTARI - na granicy indyjsko-pakistańskiej

ATTARI - na granicy indyjsko-pakistańskiej




Aż nie mogę uwierzyć, że tak długo nic nie napisałam na blogu. Dziewięć miesięcy to szmat czasu przecież. Choć przez ostatni rok dni wlokły się niemiłosiernie a czasu wolnego miałam więcej niż zwykle, to chęci i weny nie było za grosz.

RUMUNIA - Niedziela w Maramureszu

RUMUNIA - Niedziela w Maramureszu


RUMUNIA- Kolorowy Maramuresz

RUMUNIA- Kolorowy Maramuresz

MAJÓWKA w RUMUNII

MAJÓWKA w RUMUNII

DHAKA - miasto riksz

DHAKA - miasto riksz

KALKUTA - miasto wielu Bogów

KALKUTA - miasto wielu Bogów

KALKUTA - na targu kwiatowym

KALKUTA - na targu kwiatowym

KALKUTA - street life

KALKUTA - street life


Copyright © PODRÓŻE Z KORDULĄ , Blogger