BARWY RADŻASTANU - Złote miasto Jaisalmer


Dziś zabieram Was do najbardziej bajkowego  miejsca w całym Radżastanie, do Jaisalmeru. Nie można go porównać  do żadnego innego  indyjskiego miasta, bo zwyczajnie nie ma takiego drugiego. Magiczne i niezmienione od lat, urzeka swą zabudową. A  majestatyczny  średniowieczny fort dumnie górujący  nad okolicą wydaje się  nierealny, jakby przeniesiony na potrzeby filmu z czasów Radżputów.
Trudno w to uwierzyć, że Fort i miasto są takie stare.

Miasto Jaisalmer  ma długą historię. Miało lata rozkwitu i lata upadku.  Założone w XII w  leżało na ważnym szlaku kawaran  z Indii do Azji środkowej. I wtedy to właśnie jego mieszkańcom żyło się najlepiej. Bogaci kupcy budowali okazałe rezydencje nazywane haveli z żółto -złotego piaskowca i  szybko się  bogacili
A gdy przyszedł czas rozkwitu żeglugi morskiej i związanego z nią handlu, karawany przestały podążać utartymi szlakami ,  kupcy zapomnieli o drodze lądowej. Bogaty  Jaisalmer  oraz jego mieszkańcy zaczął   popadać w biedę.
  O Jaisalmerze przypomniano sobie znów,  gdy Indie i Pakistan  w latach 60 -tych i 70 -tych XXw   weszły w  stan wojny.  Jego znaczenie strategiczne bardzo urosło., a to za sprawą położenia. Do granic z Pakistanem jest zaledwie 130 km. Powstało wtedy w okolicy wiele baz wojskowych.

Obecnie Jaisalmer ożył na nowo.A to za sprawą przyjezdnych ze wszystkich stron świata.  Jest  bardzo ważnym  miejsce na mapie turystycznej Indii. Każdy kto odwiedza Radżastan, musi  przyjechać do piaskowego miasta. Wszystko tu zbudowane jest z zółtego  piaskowca, który o zachodzie słońca zmienia się w "złoto".




Miasto położone jest na skraju Pustyni Thar. Latem panuje tu niemiłosierny upał. Najlepiej przyjechać tu od później jesieni do wczesnej wiosny. My byliśmy w kwietniu i już temperatury były nieznośne.
Tylko wcześnie rano i bardzo późnym wieczorem dało się  wytrzymać.

Fort mieści się na 80 m wzgórzu Trikuta. Zbudował go radżpucki władca  Dżajsala w XIII w  . Jest olbrzymem. Ma aż 460 m długości. Posiada 99 bastionów. Jest jedynym zamieszkałym fortem w Indiach. Żyje w nim prawie 4 tyś mieszkańców. Pełen  wąskich , klimatycznych uliczek, domów , sklepików , hoteli i restauracji urzeka swoim klimatem
Niestety zbyt duża ilość pensjonatów i restauracji źle wpływa na jego stan techniczny. Woda przedostającą się z kanalizacji i wodociągów do gruntu przyczynia się do degradacji niestabilnego podłoża. Światowe fora turystyczne apelują o nienocowanie w granicach fortu. My posłuchaliśmy  tych mądrych sugestii  i spaliśmy w hotelu poza murami ,  w mieście Jaisalmer . Plusem takiego noclegu jest dodatkowo  cudowny widok na stare miasto.



Wcześnie rano z wysokości dachu naszego hotelu można było poprzyglądać się  życiu  jakie toczy się na innych dachach.


 Do fortu prowadzi kilka masywnych bram, za którymi zobaczymy świat jak  z minionych epok.


 Spacerując po wąskich wybrukowanych uliczkach  nie sposób nie zauważyć efektownych rezydencji arystokracji radżupuckiej i miejscowych kupców. Haveli, bo taka nazwę noszą,  są arcydziełami sztuki.  Bogato zdobione robią piorunujące wrażenie. Do dziś zachowały się prawie w idealnym stanie. Najbardziej znane i warte obejrzenia to  Patwa-Ki- Haveli i Salim Singh- Ki Haveli. Zobaczcie jaki kunszt reprezentowali ówcześni mistrzowie budowlani.







W obrębie starego miasta koniecznym do obejrzenia są przepiękne i świetnie zachowane  świątynie dżinijskie. Rzeźbione w złotym piaskowcu pochodzą z XV i XVI w. Ich  misternie płaskorzeźby wprawiają w osłupienie i zachwyt. Przechadzające się wokół świątyń  mniszki dodają kolorytu temu szczególnemu miejscu.

Fort w Jaisalmerze tętni życiem. Obserwacja tego co dzieje się na ulicach jest niebywałą atrakcją. Śmiem twierdzić, że nie mniejszą niż te wszystkie zabytki.










Warto także zajrzeć nad   jezioro  Gadi Sagar ,  usytuowane na południe od murów starego miasta ,  doprowadzającego  niegdyś wodę pitną do grodu. Nad brzegiem stoją niewielkie świątynie. Do stawu prowadzi droga zwieńczona okazałą  bramą . Ciekawa jest historia tej budowli. Otóż zbudowała  ją  słynna królewska kurtyzana , wbrew woli maharadży.  W jeziorze kłębi się od sumów dokarmianych przez miejscowych turystów. W pogoni za chlebem , walczą jak lwy o każdy kęs.



 Jaisalmer jest bazą wypadową na " camel safari". Mnóstwo lokalnych agencji oferuje tę atrakcję.  Mogą one potrwać nawet do kilkunastu dni. Spragnieni przygód turyści wędrują szlakiem średniowiecznych karawan, spędzając noce pod gołym niebem.  My nie zdecydowaliśmy się  jednak  na nią.  Jakoś nam to pachniało mocną komercją, a i  sama jazda na wielbłądach nie należy do przyjemności.


W Jaisalmer spędziliśmy trzy dni. Każdy dzień dostarczył nam masę wrażeń. Przygotowując tego bloga i wracając do tamtych wspomnień, pomyśłałam sobie: jak to dobrze  , że tam dotarliśmy. Kiedy już zdecydujecie się na podróż  do Indii i zaplanujecie Radżastan , koniecznie odwiedźcie Jaisalmer. Nie będziecie żałować ani jednej spędzonej tam chwili . 




2 komentarze:

  1. Przepiękne fotki, ciekawy opis. Niezwykłe miejsca pokazujesz. Pozdrawiam serdecznie. ru_da

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, witaj. Jest mi ogromnie miło, ze zajrzałas tu. Zapraszam serdecznie. Dopiero zaczęłam spisywac wspomnienia. Indii bedzie najwiecej:)))Pozdrawiam serdecznie:))

      Usuń

Copyright © PODRÓŻE Z KORDULĄ , Blogger